Podróż do Quito, która mogła zakończyć się aresztem…

W poprzednim wpisie o powrocie do Ekwadoru, opisałem jak zamierzam wrócić do Quito. Jak to zwykle bywa, plan się zderzył z rzeczywistością i podróż mogła zakończyć się bardzo nieprzyjemnie w zupełnie innym miejscu. Z Cali wyjechałem po 17 i o 5 rano dojechaliśmy do dworca autobusowego w Ipiales, miejscowości przygranicznej Ekwador-Kolumbia. Bezproblemowo złapałem taxę do granicy i załatwiłem pieczątkę wyjazdową po stronie Kolumbijskiej. W minutę osiem mogłem już przejść się do Ekwadoru po kolejną pieczątkę. Do budynku imigracyjnego drogę zablokowało mi dwóch ekwadorskich policjantów i zaprosili do siebie. Niestety nie na kawę i ciasto, ale na przeszukanie. Normalnie poprzednie kontrole...

Powrót na szlak i maraton w autobusie

Dwa miesiące w Medellin mogę uznać za całkiem udane. Intensywnie pracowałem, odpocząłem, przypakowałem bicepsa i mięsień piwny. Tylko zdążyłem się już znudzić byciem w jednym miejscu i spędzaniem zbyt dużo czasu w pokoju przy komputerze i Netflixie 😉 Bardzo się cieszę, że dzisiaj wracam kontynuować swoją podróż w kierunku południowym kontynentu. Aż do południowej Argentyńskiej Patagonii, regionu bałwanów i pingwinów. Zanim tam dotrę czeka mnie ponad 9 tysięcy kilometrów, co najmniej kilka miesięcy, wiele nocnych podróży w autobusach i niezliczona ilość mikro i makro przygód. Dzisiaj w nocy jadę 9h autobusem do Cali, czeka mnie nocleg w hostelu, a następnie...