Wprost do ognia – moje doświadczenie Ayahuaski

Wprost do ognia – moje doświadczenie Ayahuaski

Jednym z moich celów zapisanych na bucket liście, było wzięcie udział w ceremonii Ayahuaski od pierwszego raz, gdy o niej usłyszałem kilka lat temu czytając o plemionach amazońskich i technikach szamańskich.

Na temat ceremonii spożywania, nazywanej w Kolumbii Yage czytałem, słuchałem mnóstwo niesamowitych historii. Dużo osób wyszło z depresji, wyleczyło się z uzależnienia narkotykowego, znalazło rozwiązanie na życiowe problemy. Ja jako eksperymentator i podróżnik postanowiłem przetestować działanie.

Ayahuasca lub Yage, to napar z dwóch zakładów, które pochodzi z lasów deszczowych Amazonii; caapi winorośli Banisteriopsis i liści cabreranabush Diplopterys. Szaman modli się i śpiewa dla tych roślin przez kilka dni, jak gotują razem w wodzie na otwartym ognisku, i to w dużej mierze te modlitwy, które określają uzdrawiającą moc naparu.

Nazwa Ayahuasca pochodzi z języka Keczua, w którym „aya” oznacza „duszę” or „duch” and „huasca” oznacza „pnącze”, co można tłumaczyć, jako pnącze duszy lub ducha.

Ayahuasca jest bardzo ważnym fundamentem życia duchowego i społecznego dla wielu rdzennej ludności Amazonii od tysięcy lat. Gdy stosowane pod nadzorem doświadczonych uzdrowicieli w kierowanym ceremonii, napar jest w stanie stworzyć głębokie i intensywne chwile introspekcji, miłości, jasności i samopoznania.

Ayahusca

Wierzy się, że Ayahuasca zawiera wiele duchy wszystkich roślin, zwierząt dżungli. Napar rzeczywiście produkuje wizje i podłącza nas do innych wymiarów energetycznych, jest lekarstwem. Czyści nam, co nam nie służy, łagodzi nam bagaż emocjonalny, otwiera przestrzeń dla nowych form kreatywności i przerw myśli i wzorców zachowań, które ograniczają nasz rozwój, jako jednostki.

Uczestnicy proszeni są o wypicie filiżanki naparu przed powrotem do swojego miejsca w Maloce.

Maloka

Proces, który każdy przeżywa podczas ceremonii jest bardzo osobisty. Wszystko, co uczestnik czuje, myśli, zastanawia się, czy widzi podczas ceremonii jest unikalnym odbiciem przeszłości danej osoby, teraźniejszości i przyszłości. Proces ten wymaga, aby uczestnicy nie pił alkoholu i używek na okres, co najmniej kilku dni przed ceremonią. Bardzo ważnym elementem procesu jest emocjonalne zaangażowanie w przygotowanie, co wzmacnia oddziaływanie. Zaleca się również, aby zbliżyć się do ceremonii bez żadnych oczekiwań, ale z otwartym umysłem i cel pozwalając, aby Yage pokazała, co trzeba zobaczyć, po prostu obserwując i nie czekając aż coś się wydarzy.

Szaman określa, ile każdy człowiek powinien pić. Ustalenie to zależy głównie od energii każdego uczestnika, intencji, fizycznych predyspozycji. W przeciwieństwie do np. alkoholu masa nie ma wielkiego znaczenia. Na jednym z poprzednich ceremonii uczestnikiem był ponad dwumetrowy zawodnik MMA i wystarczyła taka sama porcja jak filigramowej kobiecie.

Przygotowanie do ceremonii

W piątek o umówionej godzinie i miejscu w Medellin przyjechał po nas mały busik. Było z nas 11 osób, sami gringo. Po jakieś godzinie dojechaliśmy do uroczego miasteczka Santa Elena.

Zakwaterowaliśmy się, zapłaciłem 225USD za 3 noce wraz z wyżywieniem, noclegiem, co na tym rynku nie jest zbyt wygórowaną ceną i szczególnie za możliwość uczestniczenia w life-changing doświadczeniu. Jeśli chcesz wziąć udział w podobnej ceremonii to 3 dni to rozsądne minimum. Jeden dzień to za mało, aby dobrze się przygotować i później odpocząć, zintegrować przemyślenia.

Co najmniej 3 dni wcześniej i po evencie polecono nam trzymanie specjalnej diety, aby oczyścić i wzmocnić się. Niewskazane było jedzenie czerwonego mięsa, nabiału, należało ograniczyć cukier i sól, spożywanie alkoholu, narkotyków. A w piątek, czyli w dzień I ceremonii nic nie jeść.

3 dni ceremonie prowadziły osoby, pochodzące z różnych plemion Kolumbijskich i które poświęciły swoje życie studiowaniu tradycji szamańskich.

Dzień 1 ceremonii(piątek)

Kilka godzin przed inicjacją otrzymaliśmy wzięliśmy udział w rytuałach oczyszczania ciała i ducha.

Na początek otrzymaliśmy wywar z kilku rodzajów ziół, którym mieliśmy obmyć ciało.

Następnie trzeba było zdjąć koszulkę, asystent szamana zaznaczał punkty witalne na ciele(3 oko, gardło, serce, splot słoneczny, a z tylu punkty na kręgosłupie) jakaś maścią ziołowa, a wokół mnie palił się ogień w misce. Prowadzący odprawiał inkantacje chodząc wokół mnie.

Koło 20 wszyscy udaliśmy do maloki. Usiedliśmy w przygotowanych miejscach i zaczęliśmy krąg słowa. Każdy, kto chciał opowiadał o sobie, swojej intencji, dlaczego bierze udział w ceremonii itd.

W międzyczasie przyjmowaliśmy ciekawą mieszankę mambe i ambil. Która oczyszcza umysł, ułatwia wypowiadanie się, „uziemia”, pobudza i wprowadza w stan medytacyjny.

Ambil jest płynną formą tytoniu, którą zlizuje się z palca. Jest przygotowywana z świeżych liści i gotowana nad ogniskiem od 12 do 20 godzin. Przyjmuje się w małej dawce zlizując ją z palca co jakiś czas, a mambe bierze się małą łyżeczkę pod jeden z policzków i miesza ze śliną.
Ambil

Mambe natomiast jest przygotowywane z liści koki.
Mambe

Ta swoista mieszanka reprezentuje święte połączenie Ojca Stworzyciela – tytoń i Matkę Ziemię – koka.

Dopiero po kilku godzinach przeróżnych rytuałów zaczęła się „zabawa”….

Szaman, a właściwie maestro odprawił kilka rytuałów i Yage była gotowa do sprezentowania. Każdy podchodził, wypijał z małego ceramicznego kubeczka około 30ml. W smaku jest nieprzyjemna, nieco korzenna. Podałbym wam porównanie do czegoś, co możecie znaleźć, ale nie udało mi się;)

Kilka godzin później braliśmy 2 miseczkę. Pierwsza dawka, służy do oczyszczenia/przygotowania ciała, a druga do właściwego doświadczenia procesu. Tamtej nocy obyło się bez większych rewelacji, oprócz tych żołądkowych.

Pierwsza noc była nieprzyjemna, było bardzo chłodno, a efekty niemal na skraju odczuwalności. Przez całą noc od czasu do czasu drzemałem, siedziałem przy ognisku, rozmawiałem.

2 dzień(sobota)

Rano otrzymaliśmy przepyszne śniadanie, pospałem kilka godzin, był czas, aby przemyśleć, to, co się wydarzyło ostatniej nocy i przygotować się do kolejnego wieczoru.

Każdy, kto chciał mógł skorzystać z specjalnej terapii ciała opartej na masażu, akupunkturze, aromaterapii i masażu kryształami górskimi.

W sobotę przyjechało całkiem sporo ludzi z lokalnej społeczności wraz z rodzinami, aby nam towarzyszyć i wziąć udział w ceremonii.

Ponownie koło 20 udaliśmy się do maloki i po powtórzeniu rytuałów, wypiłem pierwszą. Tak po kilkunastu minutach poczułem silne nudności, chęć wymiotowania, co jest standardowe. Dopiero po drugim kubku ciało jest gotowe na przyjęcie napoju. Niestety maloka była pełna ludzi i aby wygodnie się położyć, udałem się do namiotu, który dla nas rozstawiono.

Po północy wypiłem drugą miseczkę. Tym razem dawka była większa niż poprzedniego dnia i efekty sporo silniejsze.

Tej nocy po raz pierwszy pojawiły się znaczące efekty działania ayahuasci tzn. wizualizcje, bardzo silne odczucia m.in. szczęścia, miłości, poczucie utraty czasu itd. [opisać dalej] Sam trip jest bardzo zmienny. Szybko wchodzi się w pik i wraca do normalnego stanu, po jakimś czasu znowu pik i tak przez jakiś czas.

Pomimo spodni, dresów, dwóch bluz i koca noc była bardzo zimna, co bardzo utrudniało wczucie się w trip.

3 dzień (niedziela)

Rano otrzymaliśmy śniadanie. Jajecznica, zupa i owoce, to trzeba mi było po męczącej nocy 🙂

Tamtej nocy miała nastąpić kulminacja, więc cały dzień przeleżałem, popaliłem cygaro, rozmawiałem, poopalałem się, aby się fizycznie przygotować przed kolejną nocą.

Tym razem w naszej maloce były znacznie więcej miejsca, więc można było się wygodnie i bezpiecznie rozsiąść i położyć na materacu.

Wypiłem pierwszy kubek, poczekałem z kilkadziesiąt minut i postanowiłem się zdrzemnąć. Obudziłem się piku doswiadczenia, gdzie odczucia są najsilniejsze, moją pierwszą wizją było zobaczenie wielu, wielu postaci, które się na mnie patrzyły. Następnie były wizje zwierząt, roślin.

Odczucia były bardzo intensywne wraz z potrzebą wymiotowania. Gdy nie chciałem się już wstrzymywać, udałem się do przygotowanego wcześniej przez sitterów wiaderka. Po zwymiotowaniu i uspokojeniu się, wróciłem do maloki.

Warto dodać, że to, co zwymiotowali uczestnicy tradycyjnie jest grzebane lub palone, aby zachować cykl natury.

Wrażenie po pierwszym kubku były tak intensywne, a sam byłem zmęczony, że nie chciałem już drugi raz spożywać Yage.

Następnego dnia rano wróciłem do Medellin i pojechałem autobusem do Cartageny

Dodatkowe źródła

Organizator mojej ceremoniiFundacja Camino Al Sol
Źródło zdjęćhttp://caminoalsol.org/the-medicines/

Wizualizacja tripu:


Stepping Into The Fire – film dokumentalny o Ayahuasce:

Dodaj komentarz