11 największych trudności, które napotka cyfrowy nomad

11 największych trudności, które napotka cyfrowy nomad

Życie cyfrowego nomady to nie tylko życie usłane złotymi plażami, egzotycznymi potrawami, czy innymi przyjemnościami podróżowania. Jest także sporo niedogodności, wyzwań dnia codziennego o których opowiem poniżej.

Brak własnego miejsca

W czasie podróży trzeba gdzieś spać, co nie powinno zbyt zaskakujące. Zazwyczaj śpię budżetowo w hostelach, czasami wynajmę prywatny pokój w Airnb.

Noclegi w hostelach mają swoje plusy i minusy. Dla mnie największą wadą jest to, że zazwyczaj się śpi w dużych pokojach pełnych ludzi, co nie sprzyja utrzymania prywatności. Możesz zapomnieć o przyprowadzeniu kogoś na noc. Komfortowo też nie pośpisz, bo środku nocy często przyjeżdżają nowe osoby, niektóry lubią wstać o 6 rano i po prostu pohałasować a jeszcze inni o 20 idą ostro w kimę.

Do takich warunków trzeba się zaadoptować, aby móc się wyspać na kolejny pracowity dzień. Dodatkowo trzeba cały czas pilnować swoich rzeczy, przypinać laptopa do stołu, mieć komórkę i inne najwartościowsze rzeczy przy sobie i na „oku”. Kradzieże, czy nawet te omyłkowe nie są specjalnie rzadkie.

Jeszcze wielu właścicieli hosteli przyjmuje omylnie, że nie potrzeba zamykanych szafek, więc wszystko jest na widoku i spisane na (nie)łaskę współtowarzyszy i pracowników.

Hostele w porównaniu do innych zorganizowanych form nocowania ma bardzo dużą zaletę. Jest bardzo łatwo poznawać nowe osoby, znaleźć kompana na imprezę, krótki wypad, czy towarzysza do końca podróży.

Problem z miejscem do pracy

Wielogodzinna praca przy komputerze wymaga dostępu do biurka, wygodnego krzesła, bliskości gniazdek elektrycznych, szybkiego internetu co w 95% hosteli, hoteli jest niespotykane. Dużym wyzwaniem jest znalezienie bezpiecznego i komfortowego miejsca, gdzie można odpowiednio długo i swobodnie popracować. Nie raz bywało tak, że cały dzień nie było dostępu i przez to musiałem np. pracować po nocach, nie można było się skontaktować z klientem. Jest to frustrujące i kłopotliwe.

Tymczasowym remedium jest praca w biurze coworkingowym czy w kawiarni, ale to kumuluje znaczące koszta, jeśli się pracuje na pełen zdalny etat. Spotykałem miejsca w Kolumbii/Ekwadorze, gdzie trzeba zapłacić 15USD dziennie za dostęp do biurka i bardzo często jedynie można wynająć miejsce tylko na cały miesiąc. Za to jest biuro coworkingowe jest najwygodniejszym miejscem do pracy.

Na odległość nie załatwisz wielu rzeczy

Rzadko, ale często są wymagane jest, aby stawić się osobiście np. przez urząd, bank aby coś załatwić ważnego. Ale jak to zrobić skoro jest się np. kilka naście tysięcy kilometrów od formalnego miejsca zamieszkania? Na przykład, aby zamknąć konto muszę się stawić w siedzibie w banku lub napisać wniosek, postarać się o pieczątkę uwierzytelniająca w konsulacie i wysłać wniosek pocztą. Zastanawiam się, jak to wygląda w bardziej skomplikowanych sprawach fiskalno-prawnych np. wezwaniu do sądu.

Przesyłki z kraju są bardzo drogie

Potrzebowałem na szybko nowej karty bankomatowej. Jedyną rozsądnym rozwiązaniem była przesyłka kurierska. Większość międzynarodowych firm typu UPS, DHL wymagało ponad 600zł za przesłanie zwykłego listu. Najtaniej udało mi się z usługą od poczty polskiej, zapłaciłem „jedyne” 170zł. Przy przesłaniu odrobinę większej, cięższej paczki koszta bardzo szybko rosną, jak potrzebuje się wysłać/odebrać paczkę „na gwałt”.

Rodzina i przyjaciele są bardzo daleko

Dla osób bardzo rodzinnych, długa rozłąka może być emocjonalnym wyzwaniem. Także kontakty z bliskimi przyjaciółmi przejdą próbę czasu.

Nie ma fizycznej możliwości uczestniczenia w świętach rodzinnych, czy w ważnych momentach dla przyjaciół. Na szczęście technologia XXI w. jak skype, whats up, czy inne social toolsy pomagają utrzymać kontakt.

Zmęczenie częstymi zmianami

Zmiany rezerwacji nowych miejsc, nowe twarze, podróżowanie po miastach, których się nie zna, szukanie komfortowego miejsca do pracy , nowe wyzwania w dłuższym okresie powodowało u mnie zmęczenie zmianami i potrzebowałem zostać dłużej w jednym miejscu, wynająć np. pokój, aby odpocząć, zebrać siły i ekscytację na kolejne dni podróży. Jeśli więc nie lubisz częstych zmian, szukasz stabilizacji, to polecałbym formę stacjonarną, czyli kupujesz bilety, wynajmujesz miejsce na dłuższy czas i z stamtąd pracujesz zdalnie.

Praca, praca i tylko czasami jest czas na bycie turystą-podróżnikiem

Jestem pracoholikiem bardzo lubię pracować, podejmować nowe wyzwania zawodowe. Aktualnie w moim życiu zawodowym mam kilka projektów i wyrabiam około etatu. Nie jest to łatwe i bardzo często pracuję cały tydzień, aby móc czasem wyskoczyć pozwiedzać, przeczekać problem z internetem, aktualnym brakiem miejscówki do pracy. Aby móc tak pracować samodyscyplina i stałe nawyki są konieczne.

Mój dzień wygląda tak. Wstaję ok 8 rano, śniadanie, pracuję 8-9h wraz z 30 minutową przerwą na lunch i po pracy, rzadko kiedy zostaje energia, chęć aby np. wyjść, zwiedzać czy wszystko jest już pozamykane. I aby z grubsza zwiedzić dane miejsce potrzebuję zostać około tygodnia, dwóch zamiast np. 3-4 dni, a na wycieczki jednodniowe wyjeżdżam głównie w weekendy, kiedy czasem robię przerwę. Konieczność stałej pracy wymusza krótkie i rzadsze podróże, więc potrzeba relatywnie znacznie więcej czasu niż klasycznej turystyce, co mi akurat nie przeszkadza 🙂

Trudniej jest utrzymać stare nawyki

Utrzymanie pożytecznych nawyków wymaga stabilności, rutyny, stałego dostępu do bodźców, które przypominają o danym nawyku. Częste zmiany miejsc, zmęczenie, dostęp tylko do miejsc z fastfoodem, brak miejsca bywają sabotujące dla np. utrzymania zdrowej diety.

Żyjąc w Warszawie zautomatyzowałem sobie regularne zakupy, miałem listę tanich sklepów online, jedzenie zamawiałem online.Teraz muszę się nachodzić, popytać, zapłacić relatywnie dużo więcej za to samo. Obecnie każde nowe miasto wymaga nauczenia się go. Znalezienia najbliższego marketu, miejsca na lunch, kupienia yerba mate do pracy, czy też wypadu na randki z lokalnymi dziewczynami 😉

Ograniczenia językowe i kulturowe

Znajomość języków obcych, przynajmniej angielskiego jest konieczne, aby dokonać rezerwacji, zapytać się o drogę, dowiedzieć się czegoś czego nie opisują w przewodnikach.

W mojej podróży nie brakowało momentów, gdzie pomimo podstawowej znajomości hiszpańskiego nic nie rozumiałem np. podczas rozmowy z głuchoniemą sprzątaczką i trzeba było improwizować, co ma swoje ograniczenia poznawcze. Dodatkowo trzeba czasem rozkminić, jak wrócić do hostelu będąc samemu po drugiej stronie wielkiego miasta z bardzo słabą, skomplikowaną komunikacją miejską i drogimi taksówkami.

Czasem brakuje mi swobody wypowiadania się w języku ojczystym, bo polaków w czasie podróży prawie w ogóle nie spotykam.

Szykuj się na dodatkowe koszta

Hostele potrafią kosztować, dane komórkowe potrafią być drogie, taksówki, opłaty wizowe, zorganizowane wycieczki, muzea, roaming, opłaty bankomatowe plus transport. Do tego biura coworkingowe, kawiarnie i inne miejsca do pracy.

Przy miarę komfortowym życiu, nocowaniu głównie w hostelach, jadaniu w lokalnych miejscach, podróżowaniu autobusami wydaję około 3-4 tysięcy złotych w krajach jak Kolumbia, Ekwador. Dla innych znacznie droższych krajów Chile, Argentyny, Brazylii musiałbym przeznaczać odpowiednio dużo większy budżet miesięczny.

Mnóstwo krótkich relacji

Poznaje się mnóstwo ludzi z różnych stron świata, nawiązuje się znajomości, ale 99% z nich jest bardzo płaskich, kilkudniowych. Związek, romans z lokalnymi dziewczynami musi być krótkoterminowy, a rozstanie bywa bolesne.

To byłyby największe trudności w byciu cyfrowym nomadą, na jakie napotkałem w ciągu ostatnich 6 miesięcy. Samych zalet jest dużo więcej, ale je opiszę w innych wpisie 😉

2 thoughts on “11 największych trudności, które napotka cyfrowy nomad

  1. Robert Gontarczuk

    Przydatny wpis. Też myślę o podobnej wyprawie, ale nie wiem czy będę programował, czy robił coś innego. Rozważam głównie Azję. Zdziwiły mnie koszta na poziomie 3-4kPLN. Może w Azji będzie taniej 🙂

  2. Michał Mazur

    W Azji ogólnie może być taniej, szczególnie w Tajlandii 🙂

Dodaj komentarz